niedziela, 10 sierpnia 2014

  



Rozdział 1                 




                   

                   1.Dziwne zwierze z lasu



Był słoneczne popołudnie, jak zawsze o tej porze czytałam książkę którą dostałam od swoich rodziców na przeprosiny że tak mnie skrzywdzili rozwodem.Tym razem czytałam o stworach taki jak;wilkołaki,wampiry,czarodzieje wiedziałam że to bujdy ale nie umiałam przestać czytać .Najdłużej zatrzymałam się przy rozdziale Wilkołaków jakby coś ciągneło mnie do nich nie mogłam od nich przestać czytać.Gdy z każdą sekundą zaczynałam się wciągać nagle zadzwonił telefon, wystraszona dźwiękiem spadłam z łóżka na ziemię, uspakając serce które waliło jak dotąd  wzięłam telefon i sprawdziłam kto do mnie dzwoni to była moja najlepsza przyjaciółka Megan
















-Kobieto omal przez ciebie umarłam na zawał-odezwałam się  dobrze wiedziałam że jak teraz tego nie powiem to Megan nie dopuści mnie do słowa




-jak skończyłaś marudzić to posłuchaj zgadnij z kim boski John umówił się na randkę no zgadnij-spytała podekscytowana Megan,  od downa wiedziałam że Meg lubi Johna i robiła wszystko żeby mu się spodobać jednak miałam złe przeczucie dlatego powstrzymywałam przyjaciółkę od chłopaka ale ona nie słuchała i robiła swoje









-Niech zgadnę umm....Stelle nie sory yyyyy...Sare nie ona jest zajęta chmmmm Marie?-powiedziałam  pytającym głosem



-Ha ha ha bardzo śmieszne oczywiście że mnie głuptasie. Jutro idziemy do kina, czy to nie wspaniale ON MNIE ZAPROSIŁ NA RANDKĘ!!!-prawie wykrzyczał Meg te słowa




-Boże Meg nie tak głośno bo przez ciebie ogłuchnę-powiedziałam oskarżającym głosem i odsuwając telefon od ucha



-Oj nie przesadzaj  wcale nie byłam tak głośno  Juliano-odpowiedziała Meg


-Oho coś się dzieje, no dobra mów czego chcesz.-dobrze znałam Meg i wiedziałam kiedy ona coś chce ode mnie, wynikało z tego że                                                mówiła moje pełne imię.                -Cooo  ja nic nie chce od ciebie nic! jak tak możesz mówić o swojej najlepszej przyjacółcę!!!,.........no dobra John chce iść z kumplem do kina i się spytał czy ty też nie pójdzie z  nami a ja powiedziałam że z chęcią się z nami wybierzesz..... -Meg jeszcze coś tam mówiła ale  przestałam ją dawno słuchać jak ona mogła tak powiedzieć!! przecież wie że nienawidzę Johna i jego kumpli myślą o jednym! żeby tylko zaliczyć panienkę i pochwalić się jak było z nią w łóżku, nienawidzę naprawdę takich chłopaków 
-Ju ej jesteś tam co?-spytała mnie martwiącym się głosem przyjaciółka 
-Tak jestem ale ciebie  zaraz nie będzie jak mogłaś przecież wiesz co myślę o nim i jego kumplach!!!
-Przesadzasz John wcale taki nie jest, więc co ?zgadzasz się?? plose nigdy o nic cie nie poproszę-błagała jeszcze przez pięć minut, ale w końcu się zgodziłam
-Dobra zgadzam się......
-Tak!!! dzięki dzięki dzięki Ju!! strasznie cie kocham!!!
- .....Ale pod trzema warunkami!-dokończyłam
-Dobra niech stracę jeśli się tylko zgodzisz!
-Pierwszy to nie będę gadać z nimi jasne!, po drugie ja wybieram film! a po trzecie jeśli powie lub zrobi coś głupiego lub obrażającego mnie lub ciebie lub jakąś dziewczynę mowie nie ręczę za siebie ani za niego jasne!?!
-Jasne jasne jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie nie wiesz nawet jak cie kocham!!!
-Wiem wiem a teraz szykuj się wiem że nie możesz się doczekać spotkania z nim 
-No, nawet nie wiesz  jaka jestem szczęśliwsza jeszcze raz dziękuje a teraz muszę iść to do jutra pa!
-No pa a i.....-nie dokończyłam bo Meg się roztańczyła,  musiałam wyjść i pomyśleć nad sytuacją która przed chwilą zaistniała, miałam iść z przyjaciółką na randkę z najpopularniejszym i idiotycznym chłopakiem w szkole i jego idiotycznym kolegą.Nastawał wieczór więc poszłam tam gdzie zawsze o tej porze idę, na cmentarz dziadków.Lubiłam przybranych dziadków (tak przybranych jestem adoptowana ale to w innym rozdziale) pomagali mi w trudnych sytuacjach, rozmieszali mnie gdy była smutna, dawali mi rade a najbardziej zapamiętałam jak co piątek przychodziłam po szkole i robiłam z babcią ciastka, ciasta i babeczki uwielbiałam to robić.Gdy tak myślałam o randce z największym idiotą i jego kolegą nawet nie zauważyłam że jestem już na miejscu , przystanęłam i pomodliła się gdy skończyłam zaczęłam sprzątać grób, posiedziałam i pogadałam, wiem że to idiotyczne ale to prawda lubiłam mówić o swoim dniu lub o sprawach jakie mnie dręczą pomaga mi to bo czasem nawet jak ich nie ma to czuje ich obecność jakby mi doradzali co robić, robiło się coraz później i ciemniej ale mi to nie przeszkadzało nigdy nie bałam się ciemności przeciwnie uważałam ja za piękną i tajemniczą. Kiedy już wychodziłam z cmentarza wybrałam skrót, musiałam przejść kawałek przez las,Beti nigdy nie lubiła jak tędy chodzę nawet w dzień, mówi że są tam sami pijacy lub zboczeńcy i zrobią mi coś, ale ja wcale nie słucham dobrze widzę w ciemności i jestem bardzo silna jak nikt i zanim oni mi coś zrobią to mnie nie będzie, nagle z myśli wyrwał mnie dziwny dźwięk spróbowałam coś zobaczyć ale nic nie widziałam więc się odezwałam
-Halo! jest tam kto?-usłyszałam znowu ten sam dźwięk ale z innej strony, obróciłam się żeby zobaczyć kto tam jest ale gdy połowa księżyca wyszła z chmur zobaczyłam dwa wielkie wilki choć trochę przypominały psy i były zbyt duże na wilki. Jeden z wilków był cały rudy a jego oczy były zielone jak trawa na wiosnę, drugi zaś był jasnego koloru brązu jego oczy miały kolor piwnego i nagle jakby przemówiły w mojej głowie
-O nie! stary widzi nas będziemy mieli przerąbane od Shejn'a!
-Zamknij się i w nogi!
Nawet nie zdążyłam zrobić najmniejszego ruchu a wilko-podobnych nie było, próbowałam jeszcze pobiegać i spróbować je jeszcze raz zobaczyć ale nic nie zdołałam zrobić, więc nic innego mi nie zostało jak wyrzucenie wszystkich książek i filmów na temat wilkołaków bo przerznie świruje i widzę dziwne rzeczy, szubko pobiegłam do domu i wykonałam to co myślałam przez całą drogę, potem poszłam do łazienki żeby wziąć długą gorącą kąpiel, bo dzięki niej mogłam trzeźwo myśleć.Gdy po 30 minutach wyszłam z wany umyłam zęby ,przeczesałam moje długie blond włosy, na chwilkę zatrzymałam się przy lustrze byłam jak inne dziewczyny w liceum.

Metr 165, długie jasne blond włosy,oczy miałam średnie, kolor ich był bardzo ale to bardzo rzadki fiołkowy, nie malowałam się jak inne dziewczyny z mojej szkoły, z nauki nie jestem dobra ale sobie radze, nie mam zbyt dużo przyjaciół czy koleżanek bardziej dogaduje się z chłopakami ale z moim poziomem inteligenci nie jak John czy jego kumple z paczki z nimi nie da się gadać. Jedyną moją przyjaciółką jest Megan i Lucy ale ona dawno wyjechała z naszego miasta czasami dostawałam od niej listy ale odkąd skończyłam gimnazjum nie pisała ani do mnie ani do Meg.Wracając do tematu wolałam mieć dwie najlepszę przyjaciółki niż kilkanaście i być oszukiwana,moim hobby jest czytanie książek i oglądanie filmów najbardziej lubię komedie i horrory czasem pooglądam romans lub czytam,zaczynałam być śpiąca choć mnie to trochę dziwiło bo nieprawie godzinę temu widziałam dwa wielkie wilko-podobne stwory i słyszałam ich myśli każdy człowiek pomyślałby że oszalał i zadzwonił po psychologa nie spał całej nocy i powtarzał że to co widział to jego wyobraźnia, ale ja muszę być inna! i być śpiąca gdy tak się wkurzałam na siebie jaka jestem inna robiłam się coraz śpiąca więc założyłam słuchawki od MP4 (kolejny prezent od rodziców na moje 13 urodziny, jest to mój skarb) i zaczęłam słuchać moje ulubionego zespołu ,,Skillet''  tym razem leciała piosenka ,,Belive'' idealna do snu, po kilku minutach oddałam się w objęcia Morfeusza.


Wiem wiem jestem beznadziejna najpierw daje ten rozdział a potem go usuwam i daje bohaterów,a potem znowu daje 1 rozdział.Dlatego proszę nie obrażajcie się i piszcie w komentarzach co i jak.
Dobra ja kończę miłego czytania :)                                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy